Wyobraźcie sobie drodzy czytelnicy, że jesteście nieśmiertelni, no prawie nieśmiertelni. Możecie bowiem umrzeć, ale odradzacie się w swoistym punkcie zapisu, jak w grach komputerowych, bogatsi o wspomnienia z poprzedniego życia.

Przygody trudne początki

Trudno bowiem inaczej określić losy bohatera, przeniesionego do innego świata, który ginie już pierwszego dnia. Subaru Natsukim, on to bowiem jest postacią centralna, trafia do świata fantasy: królestwa magii, rycerzy, potworów oraz intryg politycznych. O ile sam transfer okazał się dla niego stosunkowo łatwy do zaakceptowania i pewnych niemiłych wydarzeniach natrafia na dziewczynę, której piękno zauroczyło naszego młodzieniaszka, to dalej jest już nieco gorzej. Postanawia jej pomóc w odnalezieniu skradzionego cennego przedmiotu, ale gdy trafiają do meliny pasera giną. W normalnej sytuacji byłby to koniec przygody lecz tutaj nagle Subaru budzi się w tym samym miejscu i tym samym czasie, w którym nietakt dawno zaczął swoją przygodę w innym świecie.


Warsztat autora i polskie wydanie


Trudno nie zgodzić się z pojawiającymi się w sieci opiniami, że cała historia jest lekko nierówna. Często powtarzające się opisy sytuacji, które już znamy z poprzednich żyć, różnią się tylko detalami. Może to powodować pewne znużenie u czytelnika. Również częste i pozbawione konsekwencji zgony bohatera nie służą zbudowaniu jakieś emocjonującej atmosfery. Oczywiście jak to debiutant Tappei Nagatsuki popełnia pewne niewielki błędy w prowadzeniu narracji, ale ogólnie utrzymuje dobry poziom. Z drugiej jednak strony sam sposób prowadzenia historii i stworzony świat jest na ogół stosunkowo ciekawy i spójny. Od strony technicznej do polskiego wydania także nie można mieć większych zastrzeżeń: ilustracje nie są bogate w szczegóły, jest to raczej dobry kawałek rzemieślniczej roboty, nie arcydzieło życia ilustratora. Odnośnie do tłumaczenia i wydania, przez wydawnictwo Waneko trudno mieć większe zastrzeżenia, głównym mankamentem są trafiające się tu i ówdzie powtórzenia, ale nie jest to zbyt uciążliwe.


Reasumując w mojej subiektywnej szkolnej skali ocen jest to ocena dobra, czyli czwórka.